| Napisany przez Marlena Gonera,
z 01-08-2008 21:38
|
Opinie : 203  |
Ulubione : 28 |
Opublikowane w : Aktualności, Z życia wsi |
 7 lipca 2008. Godzina 9.00. Dotychczas cichutką kaplicę oratorium w Bramkach, nagle zaczyna wypełniać zgiełk. Przez otwarte drzwi zaczynają, nie wiadomo kiedy i skąd, wbiegać roześmiane dzieci. Doskonale wiedzą, co już za chwile się zacznie, ponieważ już od kilku lat przychodzą na półkolonie do kaplicy. I takim o to pozytywnym hałasem budynek będzie wypełniony przez najbliższe dwa tygodnie. Półkolonie czas zacząć – dzieci i rodzice tłoczą się w budynku, rozmowy powoli cichną, ponieważ głos zabierają organizatorzy, którzy witają dzieci i rodziców, przybliżając im program zajęć. Dzieci oczywiście nie słuchają – chyba dziwne by było, gdyby to robiły – w końcu to dzieci – dla nich dużo bardziej interesujący jest stół ping – pongowy, przybory plastyczne leżące na stolikach, czy też piłki i skakanki. „Jeszcze trochę, jeszcze trochę – zaraz się dorwę do tego wszystkiego.” – zacierają w duchu ręce. „Ehhh...jeszcze coś?”.  Tak – jeszcze ostatnia część rozpoczęcia – błogosławieństwo Księdza Proboszcza Grzegorza Wieteski oraz modlitwa. A po tym zajęcia mogą się rozpocząć – w mgnieniu oka dzieci się rozbiegają, a śmiechy rozbrzmiewają na nowo. „Ciociu mogę pograć w ping ponga?”, „Wujku zabierzesz nas na boisko?”, „Ciociu ja bym chciała pomalować.” - tak wiele dzieci – bo aż siedemdziesiąt pięcioro - inne zainteresowania, odmienne osobowości. Na szczęście dzięki wychowawcom, którzy byli otwarci na każde dziecko i na wszystkie potrzeby, każdy mógł znaleźć coś dla siebie.
Dzięki zajęciom integracyjnym prowadzonym przez opiekunów, dzieci mogły się lepiej poznać i zrozumieć – bezkonkurencyjne zabawy takie jak wyścigi konne, czy statki z bananami, każdego dnia wywoływały uśmiech na twarzach dzieciaków. Dzieci mogły wykorzystać swoją energię – która nota bene każdego dnia zaskakiwała opiekunów – w zabawach sportowych – przeciąganiu liny, grze w piłkę, czy skakaniu na skakance.
Także dla spokojniejszych dzieci było wiele zajęć – nasi utalentowani, młodzi artyści stworzyli przepiękne prace plastyczne, dzięki którym kaplica zajaśniała kolorami tęczy. Jednak na półkoloniach dzieci nie tylko się bawią, ale także uczą, jak należy żyć, aby nie zniszczyć siebie, a także swoich bliskich. Bo niewątpliwie alkohol, papierosy i narkotyki do takiego zniszczenia prowadzą. Dlatego też wychowawcy prowadzili także zajęcia z profilaktyki dotyczącej narkomanii, alkoholizmu, czy palenia tytoniu. W naszych skromnych progach zawitała także drużyna pożarnicza ze swoim wozem bojowym. Dzięki temu spotkaniu dzieci dowiedziały się wiele przydatnych rzeczy na temat ekologii oraz zapobiegania pożarom.
I tak po wesołym tygodniu spędzonym przez Gromadę Ananasów (bo tak nazwały się dzieci), egzotyczne osóbki wybrały się do kina na „Kung Fu Pandę”. W końcu trzeba porządnie zakończyć pracowity tydzień, prawda? Jednak nie film okazał się główną atrakcją dnia. Dzięki splotowi okoliczności – nawiasem mówiąc niesamowitemu i jakże radosnemu – dzieci miały możliwość odwiedzić kogoś, kto towarzyszył im przez wiele lat. Zawitały w Otrębusach – nowej parafii dawnego Proboszcza naszej parafii, Ks. Bolesława Bolka. Ileż radości, jak wiele uśmiechu i niezwykłych powitań. Przejęcie na twarzach dzieci, wychowawców, a także Księdza. Były także łzy wyrażające tęsknotę, ale Ksiądz jak zawsze potrafił podnieść na duchu i dodać odwagi na dalszą drogę…  Drogę, która między innymi zawiodła fantastyczne Ananasy do Gór Świętokrzyskich, gdzie spędziły dwa niesamowite, czasem wymagające wiele samozaparcia i siły dni. Tyle wspinaczek, bolące nogi i burczące brzuszki. Ale przecież nie ma nic strasznego dla półkolonisty bramkowego.  Po udanej wycieczce pod kościół w Bramkach zajechał rozśpiewany ananasowy autokar, z którego wylały się fantastyczne dzieciaki. - „Ciociu… tak mi bardzo przykro, że to wszystko dobiegło końca…”. - „Oj, skarbie… przecież za dwa tygodnie znowu się widzimy.” – uśmiechnęła się ciocia, głaszcząc dziewczynkę po głowie. Twarz dziewczynki rozpromieniła się. „No tak!” – pomyślała – „ Przecież już wkrótce rozpoczyna się drugi turnus”. W podskokach podbiegła do mamy, złapała ją za rękę i nucąc stworzony przez grupę hymn półkolonii wróciła do domu.
MARLENA GONERA Ostatnie uaktualnienie: 07-08-2008 22:15
|